poniedziałek, 03 września 2007
Dostałam bojowe zadanie, projekt nagrobka mojego taty …… mam nie liczyc się z kosztami, ma być taki, jaki powinien być……… no, ale jak wyrazić to, co się czuje, i jak zaprojektować ………ten brak, wspomnienia i ciche łzy do poduszki……… Mimo już rok jak mój tato zmarł, miał taką ciężką śmierć, tyle bólu w oczach u niego się czaiło………… jedyne, co mam przed oczami jak wspominam jego śmierć, to wyraz jego oczu, i strach, który za nimi się chował. Mój Tato zmarł, bo był już starym człowiekiem……….A ja mam zaprojektować tylko Jego nagrobek ………..
wtorek, 07 sierpnia 2007
Wiesz, kim jestem? Najzwyklejszym biurowym zszywaczem! Kiedyś byłam piórkiem, kawałkiem trawy, a teraz…… jestem tylko twoja……. Zwykły zszywacz ……. I nic więcej……. Tak i właśnie o to chodzi……… czasami jest mi smutno, wiem ze życie zmienia się, tak samo jak każda pora roku, nic z każdym dniem nie jest takie samo jak przeszłość. Czasami tylko jest mi żal, i łza w oku się kreci za uśmiechem schowana. Byłam inna….. Biegałam po ścianach, trawę rwałam garściami….. A teraz, jestem pracownikiem sektora państwowego, znaczy się zwykła brukwa. Ja wiem, dlaczego, to moje decyzje, stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa, spokój …….. Tylko czasami mi żal. Oczywiście projektować musze, inaczej chyba bym się udusiła…… na kolejne zlecenie czekam z wywieszonym językiem jak pies, który ma pusta miskę. Mam za to wspaniałą małą uśmiechniętą buzie przy sobie, gdy rano otwieram czy….. mówi do mnie mama i czasami uda mi się skraść jej buziaka. Mam tez milusińskiego mezula, który dba o swoje dwie kobiety jak tylko jest w stanie i potrafi. Mam tez mały kont, nasze cztery ściany, gdzie tli się żar naszego ogniska domowego.Mam tez bardzo mało czasu i ciągły bieg przez plotki . Tylko czasami jest żal…..
poniedziałek, 23 lipca 2007
Gdybym mogła w kilku słowach powiedzieć…… Pewnego dnia czarny kot podrapał się za uchem, to przecież nic takiego wielkiego, wiele kotów jest czarnych, a tym bardziej w kociej naturze już tak jest z sie drapią , a uszy….No cóż, kto ich nie ma Drapał wiec ten kot i lewe ucho i prawe ucho, polizał się po łapach, i pomyślał; -Jestem szczęśliwy ……..na niebie jest słońce, ja na zielonej trawie, smaczne ptaszki śpiewają, jestem naprawdę szczęśliwy…….. I tak właśnie z kotami bywa, zwłaszcza tymi szczęśliwymi……. A ja …… jestem tak po prostu…… szczęśliwa…….
piątek, 11 maja 2007
Zmoczyły się palce, gdy wodę do ust brały……. Mokra twarz, uśmiech na twarzy delikatnie przeszedł przez jej twarz, schował się za jej plecami….. Zajrzałam w jeden kont, w drogi…..Tęsknota rękę położyła na moim brzuchu, i Palcem Kreci………… Jestem kimś innym, obca twarz w lustrze odbita……
piątek, 03 listopada 2006
zapieściło mnie życie... tłusty lukier na sukienkę wylany................. tak na chwilkę, w chwilowej przerwie , pozdrawiam i ściskam wszystkich blogowych wampirów:) zacznę od tego ,że już mija rok odkąd moja mała smoczusia jest na tym wspaniałym bajkowym świecie , a ja teraz i nawet jestem pracującą mamą .... życie mija z każdym dniem , niepostrzeżenie , pomiędzy palcami przepływa ....... i ja w pomiętej sukience………
wtorek, 31 stycznia 2006
coreczka rosnie.........a mnie moje zycie przygniotlo. Nie tak jest jak powinno byc............ ale najwazniejsza jest moja malutka smoczusia.............
czwartek, 15 grudnia 2005
Kompletny brak wyobraźni……
Wczoraj przyjechali do nas znajomi mojego męża. Od tak , zwalili się do nas wieczorem , a wraz z nimi przyjechał ich dwumiesięczny synek. Nie mam nic przeciwko wizytom, ale mam pytanie: jak można ciągnąć za sobą takiego małego oseska , wieczorową porą ? wyszli od nas po godzinie 22 . Malec w czasie pobytu u nas , zdążył zrobić dwie kupy , przejść przez bardzo bolesna kolkę , i rozespanie ,a jego rodzice jak gdyby nic , wypili dwie kawki , poplotkowali i stwierdzili ze, maja o 24 PKS , bo mieszkają pod warszawą………….. no i gdzie ich odpowiedzialność? Pewnie usiadła sobie u nas na stole przy cukrze…..i jak gdyby nic dogadała się z wyobraźnią.
Ja i moja mała smocza kruszyna do dziś strzepujemy i zamiatamy resztki cukru z podłogi ………………………. Ale nadal brak wyobraźni………. Zastanawiam się czy do nich nie zadzwonić i podziękować ……………………….za tak urocza wizytę………….
poniedziałek, 05 grudnia 2005
Mam brata , brata bliźniaka…………
Jesteśmy bliźniakami jak to się mówi dwu jajowymi , i jak się łatwo domyśleć on jest chłopcem i te dwa jaja posiada.
Od ponad roku niema go w Polsce , wyjechał do Hiszpanii za chlebem, no i zadzwonił kilka dni temu i zapowiedział , ze przyjeżdża do Polski na miesiąc….takie małe wakacje….......a dla mnie zaczyna się trauma…........ach jak ja lubie tego mojego braciszka, całkowity wzór ………… no właśnie czego? Hmmmmm………….. wydaje mi się ,że gdyby mój brat bliźniak miał występować jako bohater mitologii greckiej, byłby nikim innym jak Narcyzem…………tak ta rola świetnie do niego pasuje………
środa, 30 listopada 2005
kanał rodny
Weszłam do gabinetu.
-proszę się położyć- rzekła doktor , i ręką wskazała fotel .
Gdyby jeszcze potrafiła mnie uspokoić, gdyby te narzędzia wyglądały chociaż trochę sympatyczniej. Dlaczego nie robią tych wszystkich ginekologicznych potworów w kolorze różu , a może w zielone żabki. A tak, patrzysz się na te metalowe przedmioty i z leku serce wypluwasz przez gardło…………………………
-proszę się rozluźnić …..kilka głębszych wdechów………………
Poczułam przeraźliwy bul , metalowy drut wdarł się do mojego wnętrza…….. i tak właśnie udrożniono mi kanał rodny……………….
Medycyna psia jego mać!!!!
poniedziałek, 28 listopada 2005
KAWAŁEK NIEBA
Zakrywam ręką twarz. To nic…….
Palce sennie przepuszczają promienie światła, byle tylko twarz w chmurze utulić.
Zmęczenie w plecy palcem puka ,
godziny mijają , serce wyrywa z piersi…..
Dotykam palcem kawałek nieba, własnego , małego , szczęśliwego nieba…..
tak małego że w dłoni się mieści
….śpij …..śpij……
moja mała iskierko…..
śpij…śpij………..
jeszcze tylko jedno dotkniecie……
serce w miłości poduszkę opadło……….
|
|